wtorek, października 03, 2006

Fak Sick

Trzeba stanac i sie przyznac przed samym soba - Seoul stal sie prawie jak moj trzeci dom (po domu w Rybniku i Warszawie). W ten weekend zrobilem sie chory. Poszedlem wiec do lekarza ... i dostalem leki i zastrzyk w pupe (dalej mnie boli nota bene). Prawie jak w domu, tylko ze dalej mowia w jezyku ktorego za nic w swiecie nie jestem w stanie rozkodowac.

Szpital byl megawypasiony - jakbysmy w Polsce taki mieli, to ludzie by przychodzili na wycieczki robic zdjecia. Wewnatrz oprocz miejsc do leczenia, byla kafeteria z: Burger Kingiem, McDonalds i jakimis innymi badziewiami, sklep ze zdrowym jedzeniem, mini supermarket i sklep z pamiatkami :P

Obsluzyli mnie w srednio mily sposob (moze dlatego ze doktor byl amerykaninem o bardzo krzywym pysku), ale dalo rade. Przy placeniu pani w kasie byla natomiast bardzo mila ... 177.000 Won + 15.000 leki. Po zaplaceniu idzie sie do terminala do ktorego wpisuje sie kod pacjenta, a terminal pokazuje w ktorych aptekach w okolicy znajduja sie potrzebne leki. Z kwitkiem udalem sie do apteki. Tam dalem kwitek, pani wziela, cos na nim napisala, dala innej pani, a ta poszla zaniosla kartke do windy. Po 2 minutach zawolali mnie abym mogl odebrac swoje leki. Spytali sie mnie czy rozumiem po koreansku (pewnie dlatego ze mialem mine jakbym byl juz w aptece miliony razy i to nic nowego dla mnie... ja natomiast bylem skupiony na tym ze mi noga zaczynala dretwiec od tego zaszczyku). Znajomosc koreanskiego sie przydala, bo sie dogadalem z pania mowiac jej ze jak mi to powie jak co mam zazywac po koreansku to najprawdopodobniej zejde z tego swiata - tak wiec pani przemowila plynna angielszczyzna :)))) I bylo wporzo.

Dzisiaj jest mi lepiej. Mama troche spanikowala wczoraj, oberwalo mi sie ze nie powiedzialem wczesniej, ale juz jest dobrze. :)

----------------

Seoul feels like my home - I can say it without doubt. My third home that is - after Rybnik and Warsaw. This weekend I got sick. Went to visit a doctor ... got a painful shot in the butt and got sent home. I should be fine.

The overall experience was pretty cool. The hospital was so awesome that if we had one like that in Poland, people would be making organized tours to see the place. Besides regular hospital stuff it had a Burger King, McDonalds and some other restaurants, heathy nutrition shop, mini supermarket and a gift shop.

I got in, got treated in a semi nice way, but I guess it's always up to the doc. Then I had to pay - they were really nice there - 177$ + 15 $ medicine. After that I had to go to a computer terminal which showed where exactly I can get the medicine I needed in the area I was. The pharmacy experience was similar to an American one, but the system is a little different and they speak Korean. Other than that - you guys are pretty much used to the way it works. I am better today. Hope the treatment works.