sobota, września 02, 2006

Namdaemun Market



Zakuuupy�- dalej jestem w trakcie poszukiwania budzika. Bylismy w Home Plus (inaczej Tesco), ale byly takie calkiem beznadziejne. Wyprawa do HP zakonczyla sie zakupem poduszki za 2500 W (ok 2,5 $). Poduszka jest obrzydliwa, ale byla tania wiec trza bylo brac.

Nie mam przescieradlo-maty bo kosztowala 30.000 W. Totez moje lozko wyglada okropnie biednie. Spiworek, malutki jasieczek i pastelowy materac.

Kupilem tez koszulke do spania, szamponik (Hedu & Syoldo = Head & Shoulders) wiec zaczynam dawac rade. A no i kubek na kawe za 900 W. Fajne ceny. :)

Wczoraj odwiedzilem (o 23) 14 pietrowe centrum handlowe. Fajnie, chyba bede mial nadbagaz. Mozna bardzo ciekawe rzeczy kupic. Od oryginalnych Gucci i Prada do cud typu Louis Wuitton albo Wuis Wuitton :P

Metro


�Dzisiaj jezdzilismy sobie troche metrem...
Wbrew pozorom, wcale nie jest to takie trudne. Wszystko jest opisane, kazde wyjscie, wazne punkty. Niemal nie sposob sie zgubic. Jedyne co sie traci to troche kilogramow i chec do spacerow - stacje sa ogromne, metro ma jakies 20 wagonow minimum... I jest relatywnie zapchane. Wagony sa wielkosci kolejowych, poniewaz po tych samych torach jezdza pociagi zamiejscowe.

A no i jeszcze jedno. Przejazd 3 stacji, przesiadka i jazda 1 stajce zajmuja 30 minut... tak wielkie jest miasto.

czwartek, sierpnia 31, 2006

Nauka koreanskiego

... idzie ciezko. Ale przydalo sie to co do tej pory sie nauczylem. Czytanie idzie lepiej!!!! Umiem przeczytac nazwy stacji metra i niekiedy jestem w stanie obczaic co jest w menu.



Dzisiaj kupowalem sobie karte do metra - T Card - PO KOREANSKU - co prawda nic zaawansowanego, ale zawsze cos. I nawet mi powiedzieli ze nie ma w jednym miejscu i zrozumialem :)

A no i zamowilem wreszczie "Mul naengmyon"�-�TEZ�PO�KOREANSKU - dziwne danie i pewnie jadlbym je przez 3 godziny, bo to makaron sojowy ktory jedzony jest paleczkami (metalowymi nota bene). Tak sie nameczylem ze mi sie odechcialo jesc...

Zaraz idziemy na kolacje. Znowu smiesznie - rysowanie krow itp... :P

Seoul welcome to!




Korea jest niesamowita. Myslalem ze jedyne co tutaj ujrze to totalny balagan, miliony ludzi i jedno wielkie miejskie centrum handlowe. A no i ze to trzeci swiat.

Sie troszeczke pomylilem - bardzo tu kolorowo, zycie na ulicach jest 24 godziny na dobe, sklepiki raczej malutkie, ale miliony wszedzie. Gra muzyczka, ludzie siedza w knajpkach, jedza i pija. Po prostu niesamowite uczucie. No i nasze ulubione neony. Oni chyba wychodza z zalozenia ze im sie bardziej swieci, blyska i miga to tym lepiej.

Miasto jest ogromne - szacuje sie ze razem z obrzezami ma 20 milionow mieszkancow. Samo scisle miastko - jedyne 12. Wszystko polaczone ogromnym, dobrze oznakowanym metrem, autobusami... nic tylko zyc i jezdzic. A no i wszedzie jest daleko... 30 minutowe podroze to standard.

Wczoraj wyszlismy wieczorem na miasto. Koreanskie dania z grilla (ktory jest tak na serio czescia stolu przy ktorym sie siedzi), soju (koreanska wodka) i jeszcze pare innych rzeczy. Pyszne. Potem poszlismy na maekju (piwo). Ku mojemu zdziwieniu okazuje sie ze Koreanczycy uwielbiaja pic alkohol i pija go w dosyc duzych ilosciach. Patrz - 3 litrowy kufel piwa :P

Powrot do domu byl ciezki, ale dawalo rade.

środa, sierpnia 30, 2006

Lot

Do Seoulu leci sie fajnie. Siedze z bardzo mila dziewczyna z Seulu. Piwiedziala ze bardzo chetnie pomoze mi na poczatku w Korei i nawet pooprowadza troche po miescie. Super! Dalem jej mala Zubrowke (50tke). Trzeba budowac Huan-xi :)

Jeszcze jedyne 6 godzin i jestesmy na miejscu ... bedzie ossssstro. Dopytalem sie co to znaczy mulgogiga heo mul chigo issumnida i rzeczywiscie to jest ryba plywa. A chajongo uiui namja ? to mezczyzna na rowerze. A no i dowiaduje sie co raz ciekawszych rzeczy o jezyku. Jest megapowalony. O turbulencje. Podobno internecik nawala. Dobrze ze nie kupilem na lot.

Laptop po godzinie uzywania pokazuje stan baterii: 10:43 pozostalo . Dziekuje rodzice :*

Przed wylotem

Poniedzialek zaczalem od ganiania i zalatwiania. Skonczylem takze na ganianiu i zalatwianiu. Jak szedlem po wize, to ze stresu mialem ochote sie zatrzymac i jakiegos sobie tak ot pawia puscic. Ale dalo rade. Odebralem paszport i dotarlo ? kuuuurde 20 godzin do wylotu a ja nawet nie bylem u fryzjera, a walizka pewnie wazy z tone. Ogolnie pozalatwialem tego dnia prawie wszystko do czego zabieralem sie przez ostatnie 3 tygodnie. Prawie bo paru rzeczy nie zalatwilem, ale trudno.

Godzinka snu dawala sie we znaki, totez pluszzzzyk pomogl. A skoro pomogl raz, to i w slabszych momentach takze pomagal przez caly dzien. Wpadlem na SGGW, troche tu troche tam, z Monika posiedzialem (tj. Ona siedziala a ja wyrabialem kilometry po mieszkaniu). Potem poszedlem do Marcina sie tak oficjalnie pozegnac. Na dowidzenia dostalem ksiazke ? Podrecznik do Koreanskiego. Z zaskoczenia zamiast ?Dziekuje? wydostalo sie ze mnie ?Kuuuurwa, ja pierdole? no ale jakos chyba po raz n-ty tego dnia poczulem ze to juz.

Poszedlem spac. A no i pranie wstawilem. Jasne. Pranie mnie zawsze .... huh trza sie bylo zaladowac na samolot... wrocilem. Pranie mnie zawsze odstresowuje.

Wiza

Poszedlem z Miyako w czwartek po wize. Wlasciwie to bylem po ta wize z 3 razy, przy czym 2 razy pozapominalem dokumentow albo kasy. No wiec jak juz sie zebralem i mialem wszystko w lapie ruszylismy pewnym krokiem na Szwolezerow... gdzie:

1.Wcale nie latwo dojechac jak sie nie wie w co wsiasc
2.Dzial wizowy jest na totalnym zadupiu samej ambasady
3.Poinformowano mnie ze nie ma bata zebym dostal wize na czas...

Ale sie udalo. Przebookowane loty, Korea Poludniowa zadrzala, pare innych osob w tym pewnie Kuba, ktory tez w tamtym momencie nie mial wizy tez :D

Dobra, nie lece w sobote, trudno. Poleci sie we wtorek. Same difference, i tak beda tam mowic po koreansku i nic na to nie poradze.

Zaczynamy

Siemacie,

Po katastrofalnym weekendzie wreszcie siedze na lotnisku. No ale dobra. Moze od poczatku.

W zeszlym tygodniu odwiedzila mnie Miyako z Japonii, aby troche rozerwac sie podczas IC ? Kongresu Swiatowego AIESEC. Spedzila w sumie 2 dni pod moja opieka, co laczylo sie z tym, ze oprowadzalem ja po miescie i ogolnie takie takie. Plan byl taki, aby zapewnic jej 2 dni pelne wrazen, ktore bedzie pamietala dluuuugo dlugo. Chyba sie udalo. Bo zasypiala w 10 minut po polozeniu sie do lozka. Plan wykonany.

Druga sprawa jaka sie wydarzala to IC ? w ktorym czynnie bralem udzial jako osoba odwiedzajaca imprezy i integrujaca sie na maxa. Bardzo sie udalo. Na AP Party (Asia-Pacific) David i Molly dokonczyli dziela zniszczenia, dzieki czemu totalnie pijany zasnalem w autobusie nocnym ? na szczescie strzegly mnie 3 nimfy z DrechMagnesem Monika na czele :)

. Nastepnego dnia juz nie dawalem tak bardzo rady. Wiec wspieralem bar bedac full-time barmanem Becksa. Wrocilem o 4.50 do domu, a o 6 rano Babra zrobila pobudke jak prosilem. Ehhh cieeeezko bylo. Bardzo ciezko bylo.

Wlasnie. Spotkalem sie z Babra, Asia, Misiem, Klinkowa, co oznaczalo, ze 5/6 rady znowu w kupie. Tylko Asia gdzies tam w Zhong Guo siedzi. Ale juz niebawem wszyscy razem. Dalej utrzymuje ze jestesmy jeden wielki megarozpierdol razem, ale takiej wspolpracy na parkietach, za barem, na konferencjach to chyba nikt nie widzial ?
To jest mniej wiecej podsumowanie zeszlego tygodnia. No... moze z pewnym wyjatkiem... nie dostalem wizy na czas. No wlaaaaasnie. Jeszcze to sie dzialo. Ale o tym w nastepnym poscie.

Pozdro i zapraszam do dalszej lektury.

wtorek, sierpnia 08, 2006

Warsaw - sayin' goodbye

Heya, I?m on the way again ? this time it?s Warsaw. Think I?m gonna die today or tomorrow. I hope so at least. Kinkowaaaa I?m coming, get yourself ready ? we?re gonna have some damn fun. I hope our trip to Hel (you heard me) is going to work out. It?s been a hassle to get out of the house for longer due to the severe heat which now kinda decided to take a break and ? yup it?s freezing. Anyways, I?m on the train, in the middle of nowhere hopin? it will resume it?s trip.

A teraz po Polsku. Wwa zioooom, dzisiaj bedzie niszczenie sie. Takie przynajmniej jest zalozenie na chwile obecna. Niedziela z KOchanie, bedziemy dawac rade. Chwilowo pogoda jest tak beznadziejna, ze zaczynam sie obawiac o ten nasz wyjazd na Hel, zeby byl lans bounce musi byc sloneczko... z drugiej strony nie wzialem okularow przeciwslonecznych wiec jakby tak nie swiecilo za mocno, to bym dawal bardziej rade ?. Jest zimno. Wpizdu zimno. Przerazajace. Pociag ruszyl, pisze kolejne rzeczy.

wtorek, sierpnia 01, 2006

On the way

Well, done with sitting home - it's time to lift off again. N�rnberg, for starters.

I guess it's one of those things I just can't let go - traveling. It must be really annoying for others. As my going around the world is far from organized, planned or whatever. Can't really imagine what the whole thing is gonna look like once I have a job and have to sit in the office for howeverlong it takes... sure I can do that, but the question is... for how long.

Lorrison is leaving today for the US - gonna miss ya, but you'd better be ready. I'm coming sooner than later.

it's paaacking time !!! bubye

niedziela, lipca 30, 2006

Must have been good :)

This is gonna make more sense for Polish people... :)
Still.

Piotr zioooooom, chyba bylo na pelnej kurwie!

02:49:56 _eeeeePioootrek ()
zioniomqd[1
02:49:58 _eeeeePioootrek ()
'kurtw'a:02:50:04 _eeeeePioootrek ()
syie jjaib ielANEL;
02:50:08 _eeeeePioootrek ()
ZAJHEBISIEICOIE'
02:50:16 _eeeeePioootrek ()
MUSISZ UISC NA GTE N BALET:d


Buahahahah :) Wielkie yo

czwartek, lipca 27, 2006

Back in Poland again

Well that was lot's o' good ol' fun :)

Came back. I thought I was gonna diebahn on that damn bus. Took 16 hrs to get home - whereas by car it's a rough 10 hrs less. Bummer.

Mommy and daddy issued an acceptance to all the things I got - even that sweatshirt which cost a whopping lot. Good deal. Now I am in the process of getting all my old contacts refreshed.

N�rnberg felt like home. I'll definitely need to come back sometime. Lots of pure fun and excitement.

On the bus:

AB MC
DE F G
back of the bus

A - the guy drank beer and never said anything
B - the guy was sitting towards me, never did anything besides sitting and looking as if he had been dead for at least 5 days
M - me
C - a guy who apparently thought that if he got wasted during the trip, he'd fall asleep more easily
D - dunno
E - a guy who on the 28th of January 1959 moved to Germany and has lived in Amberg ever since. He felt that he has a polish nationality that is why he went shopping for antiques to Poland every month or so.
F - guy who worked at a steel mill in Germany for 4 months. Couldn't say a damn sentence. Still smelt like steel.
G - guy who worked in a horse stable. Thought 7 hrs at a steel mill daily is not that much.

That was my exciting company at the end of the bus. I think I want to study some more, so that I don't end up as they did cause it would suck.

Thanks again for a great time Lorraine. See ya in 6 years max.

poniedziałek, lipca 24, 2006

N�rnberg

Here I am again. Gosh, didn?t realize that keeping a blog updated required so much time and effort. Decided to swich back to English, due to the fact that apparently there is a bigger international audience than expected (hi Lorraine and Ryan :P ).

I?ve been spending the last 2 weeks in N�rnberg where I went for 2 reasons ? first to see Lorraine and change the ?when we?re both 40 principle? to ?once every six years? :P and second to do some shopping before my trip to Korea, which seems to not be happening as of now.

Spending time in NBG made me realize a couple of things:
1. I wouldn?t mind having 150 sq m appartment for 99.000 EUR here in NBG
2. I wouldn?t mind knowing more people here
3. I wouldn?t mind if it weren?t NBG but e.g. Berlin :)



I have been having lots of fun over the past time ? going out, doing the Gerglish vocab thing, ?spendin? all my money on me? and stuff like that :)

Went to a gym today ? ohmygoodnessgracious that place rocked ... was hellishly expensive though ? 3 single day entries cost as much as a whole month subscription in Warsaw ? INSANE I tell you.

Now I am dead tired. Maybe Berlin tomorow ? Shall we see? Let?s shall!

Bubye

piątek, lipca 07, 2006

Stresik

No i kurna sie stresuje. Dzisiaj wyjazd do Wroclawia. Maly sliczny stoi w garazu wypucowany ... jak bedzie padalo to sie zalamie. Doszedlem wczoraj do wniosku (gdy polerowalem samochod jedna ze swoich prawie starych i prawie zniszczonych koszulek) ze u nas w rodzinie panuje kult samochodu :) Pawel mi kiedys wygarnal ze moge pojechac na myjnie i zrobic wszsytko 10 razy szybciej. Heh ale wtedy nie ma funu. Nie ma wyjmowania chodniczkow, polerowania szyby itp. Pewnie tez dlatego juz nie rozmawiamy.

W ogole snil mi sie dzisiaj koszmar ze musialem scierac z szyby cos co sie nie dalo zetrzec - w sensie wczoraj to sie starlo ale troche sie napocilem przy tym. :)

Z nowych wnioskow - lepiej miec 2500 euro i wydac je w postaci transakcji karta kredytowa niz zaplacic gotowka. W ogole lepiej miec 2500 euro niz ich nie miec w wyniku takiej transakcji.

Malgorzala, jade do ciebie, mam nadzieje ze tesciowie tez sie ciesza :)

wtorek, lipca 04, 2006

Blog zreaktywowany

Heh smieszna sprawa ze po 3 postach musze sie mobilizowac do tego, zeby znowu uruchomic odruch pisania tutaj. No ale jak to mawiaja - practice makes perfect wiec dalej cwicze silna wole zeby pisac o roznych takich takich.

Jestem drugi dzien w domu. Mam swoje biurko i stanowisko pracy. Sam sobie je przywiozlem pociagiem.

Weekend byl bardzo wporzo. Po papaparty AsiM gdzie sie znizszylem (huh jakaz to byla odmiana w stosunku do poprzednich dni) uderzylem na zakupy i obiad w Katowicach. Potem piwko i meczyk w Krakowie. Tam tez sobie z ziomkiemznajomkiem Marcinem pobounsowalismy. Po poludniu w niedziele zapodalem obiad w Subwayu w centrum warszawy - a co jak lans to lans, a wieczorem kolacyjka z rodzicami w Rybniku. Troche tego bylo. Przez cala droge pociagami uczylem sie koreanskiego. Kurrrrr dalej czytam te szlaczki jak jakis przedszkolak - jedna linijka zajmuje mi z 5 minut. Ale daje rade :)

Jak dostalem prace tu w rybcu to skupiam sie na zrobieniu projektow do konca tygodnia - oby wyszlo.

Z takich innych fajnych rzeczy - Wroclaw w weekend ! Trzymamy kciuki :)