środa, września 13, 2006

Senny balagan

Kiedy wreszcie opanowalem budzik i nauczylem sie go ustawiac tak, aby nie dzwonil o losowych porach, to pojawil sie nowy problem - nie moge spac. Dzisiaj doszlo to do tego stopnia, ze nie przespalem ani godziny, a odwracanie sie na drugi bok stalo sie mniej wiecej czyms jak oddychanie. Ehhh. W zwiazku z tym postanowilem wrzucic na luz - nie poszedlem na Koreanski - odrobie zajecia w domu. A tymczasem znowu sie czas zbierac - na jedzenie - jakas przyjemna rzecz dzisiejszego dnia :)

---------------------

When I've finally managed to take serious control of the alarmclock and have learnt to set it up so it does not beep at random hours, a new problem arose - I can't fall asleep. Today - no sleep at all, yesterday similar. Due to those circumstances, I decided to take it slow - no class today. Still life is not too slow - gotta run - food is waiting.

wtorek, września 12, 2006

Zycie w akademiku

AAAAaaaa, zycie w akademiku zaczyna mnie troche dobijac :

1. O 2 w nocy Koreanczycy postanawiaja duzo spacerowac w drewnianych butach po korytarzu
2. Wylaczyli nam klime, ale nie wlaczyli ogrzewania
3. Znowu nachylilem sie nad umywalka i sie pomoczylem, co wyglada jakbym sie celowo obsikal
4. Dalej nie mam lampy

Sa tez plusy:

1. Toaleta sie sama splukuje
2. Pralka mowi ile minut jeszcze bedzie prala
3. Nie ma karaluchow

---------------------------------------

Living in the dorms is starting to get annoying at times.

1. The Korean dorm society surprisingly is getting very vital around 2 am and is walking around in woodden slippers or something.
2. They turned the AC off, but did not turn heating on instead...
3. Again I leaned over the bathroom washbasin which resulted in a water stain which looks exactly as if I had peed on my pants on purpose.
4. Still don't own a lamp :(

There are advantages though :)

1. The toilet flushes automatically
2. The washingmachine tells the time it'll take to wash the clothes
3. There are no roaches

Seoul Tower

Zmeczeni calotygodniowym przebywaniem w miescie, niedziele wybralismy sie w gory, oczywiscie w miescie :) - na najwyzszy punkt widokowy - Seoul N Tower. Po 3 godzinach bladzenia po sciezkach gorskich (wyasfaltowanych lub wybetonowanych) dotarlismy na miejsce. Wieza ma z jakies 100 metrow wysokosci i znajduje sie na wzgorzu. Widoczki byly super. Oczywiscie zobaczylismy tylko i wylacznie miasto :)






Exhausted after a whole week in the city, on Sunday we decided to go mountain hiking ... within the city naturally. We went to see the Seoul N Tower - highest viewpoint within Seoul. After 3 hours of hiking along asphalt or concrete paths we ended up at the spot. The tower is about 100 m tall and is located on a hill. The view was magnificent ... of course every way we looked, we could see the city... and maybe a little bit of green areas and a river :)

Akademik


Po ciezkim weekendzie powracam do pisania. Moze teraz troche o samej szkole, bo do tej pory jeszcze nic konkretnego nie udalo mi sie napisac.

Kampus KAIST w Seulu sklada sie w sumie z 3 szkol - KAIST GSM, KAIST School of Finance, KIAS (Korea Institute for Advanced Study). W sumie 3 budynki i 3 akademiki. Jest kafeteria, bank, sklep, 2 restauracje. Wszystko (z wyjatkiem akademikow) z bezprzewodowym internetem. Szkola jest bardzo dobrze wyposazona.

Akademik jest wporzo. Nic super, ale daje rade. Okolo 200 miejsc w jednym. Internecik, pralki, mikrofalowki, suszarka. Pokoj wielkosci 3/4 mojego mieszkania. Mieszkamy parami. Moj wspollokator ma 30-iles lat, syna w podstawowce i studiuje to samo co ja... troche dziwacznie ale co tam.

----------------------

After a looong and exhausting weekend, I am back to posting. Decided to write something about the campus as I had actually not done so previously.

The campus actually consists of 3 schools KAIST GSM, KAIST School of Finance, KIAS (Korea Institute for Advanced Study). 3 buildings total and 3 dormitory buildings. There's a cafeteria, 2 restaurants, shop, bank. All on site. All Wi-Fi linked (except dorms). I'd say it's well equipped.

The dorm itself is nothing in particular. 200 beds per building, internet, washingmachines, microwaves, clothes drier (or dryer). The room is 3/4 the size of my appartment in Warsaw. I share it with 1 roommate.

KOMENTARZE

JUZ MOZNA KOMENTOWAC I ZACHECAM DO ROBIENIA TEGO :) Przepraszam, ale nie wiedzialem, ze bylo cos ustawione na inny trybik.

------------------

Yes, I will write the blog in English from now on as well :) Comments have been activated, so please feel free to add your thoughts!

sobota, września 09, 2006

Sobota

Sobota zaczela sie o 12.00 w poludnie. Kiedy z przerazeniem odkrylem ze bylem umowiony na miescie na 13. Szybki telefon i sie okazalo ze kolega do chodzenia po miescie tez zapil i sie nie ogarnie. Dobrza. Wangsimni 13.30. Daje rade.

Lunczyk w chinskiej restauracji, potem zwiedzanie centralnego Seulu. Nogi zaczely nas bolec wiec poszlismy na kawe. Knajpka byla pelna ... heh zapewne dlatego, ze na oknach napisane bylo "European cake and sandwich". Tutaj co europejskie to ma branie.

Dzisiaj czulem ze nauka nie poszla w las. Bylismy pytac sie o telefon. I zrozumialem...!!! PISSAYO - drogi... Ehhh troche telefon chyba poczeka.

Potem Myeong-dong najwieksza ulica handlowa. No przyznam ze byla duza, a na ulicy tyle ludzi ze sie korki robily.

Kolacyjka w budynku Samsunga - heh jednym z wielu. No i wrocilem do domu... po 9 godzinach ;) Teraz sobie sacze zielona herbatke i zastanawiam sie co dalej.

Klabing

Po tygodniu ciezkiej pracy jako student na wymianie, postanowilem wypoczac troche. Podobnie postanowila cala reszta przyjezdnych. Wspolnie doszlismy do wniosku, ze najlepiej sie wypoczywa nie idac szybko spac, wypijajac duze ilosci alkoholu i byciem w miejscach gdzie glosno gra muzyka. Tak tez postanowilismy postapic.

Wyprawa zaczela sie od OMOMO - jakies jedzenie, potem maekjudul, sojuyol, kwail i dajemy czadu. Minifotoreportaz na fotach. DLA RODZICOW: wcale duzo pieniedzy nie wydalem :P



Remonsoju - soju z lemoniada. Wyglada jak herbatka, ale to nie herbatka. Na lewo Ha, na prawo Andy.

Po tamtym miejscu poszlismy na piwko. Duzo piwka. Spotkalismy ekipe z innego uniwersytetu wiec juz zrobila sie cala banda. Na zdjeciu w kierunku wskazowek zegara MAcus, Jorrit, piwo, Mattia, Kuba, piwo, Christian.

Razem z dobrym humorem i litramy wypitego alholu, zjedzonymi owockami i suszonym kalmarem pojechalismy metrem na impreze.



Gdzie skonczyla mi sie karta pamieci... Nie ma wiecej zdjec. No dobra, moze jeszcze jedno :P

czwartek, września 07, 2006

Zadanie domowe

Oto zadanie domowe na piatek...

1. COMPANY/GROUP BACKGROUNG + CORPORATE PROFILE AND KEY INDUSTRY MILESTONES INCLUDING COMPETITION REWIEW.
2. VISION ( MARKETING AND STRATEGY + BUSINESS PLAN ANALYSIS )
3. CURRENT BUSINESS MODEL STRUCTURE.
4. PEST ( POLITICAL, ENVIRONMENTAL, SOCIAL AND TECHNOLOGICAL ) ANALYSIS.
5. SWOT ( STRENGTHS, WEAKNESSES, OPPORTUNITIES AND THREATS) ANALYSIS.
6. CIE BUSINESS STRATEGIES IMPLEMENTED : ?WHERE THE GROUP IS, WHERE IT WANTS TO BE, HOW TO GET THERE ? ?.
7. BUSINESS PERFORMANCE ( MARKET SHARES, COMPETITION, FINANCIAL STATEMENTS AND KEY RATIOS, STOCK TRENDS VS KEY STOCKS INDICES ).
8. ANALYSIS OF PERFORMANCE ( FINANCIAL STATEMENTS MUST BE SCANNED , RATIOS WORKED OUT, CURRENT STOCK PRICE TO BE ANALYZED AND COMPARED TO INDUSTRY/SECTOR AVERAGE ).
9. CORPORATE GOVERNANCE STATUS REPORT.
10. YOUR RECOMMENDATION AND FUTURE OUTLOOK OF GROUP AND INDUSTRY AND YOUR SELL/BUY STOCK RECOMMENDATION WITHIN 6 MONTHS.
11. GRAPHIC COMPARISONS OF MAJOR STOCK EXCHANGE INDICES ( DOW JONES, CAC 40, FOOTSE, DAX, KOREAN AND JAPANESE KEY INDICES) TRENDS SINCE SEPTEMBER 11 TH.
12. GRAPHIC COMPARISONS OF MAJOR STOCK INDICES WORLWIDE BEFORE COLLAPSE OF ENRON, WORLD COM?..VIVENDI UNIVERSAL?PARMALAT AND AFTER. COMMENT YOUR FINDINGS BASED ON THE IMPLEMENTATION OF MOST RECENT IAS AND INTERNATIONAL ACCOUNTING PROCEDURES.


Heh, ktos sie chce zamienic?

Jedzenie

Jedzenie w kafeterii jest dziwne - zreszta mozna poznac po obrazkach ze jest dziwne. Jak juz pisalem, paleczki sprawiaja mi troche klopotu, ale dzisiaj przyznam ze nawet nie wspomagalem sie lyzka do zupy. Dalej natomiast nie wiem jak oni to robia zeby zjesc wedzona rybe z oscmi wlasnie tymi narzedziami... poszkubalem poszkubalem i zostawilem.

Dzisiaj na lunch byla zupa z liscmi i krewetkami, jakies takie czerwone cos, jeszcze jedno czerwone cos z miesem, jakies cos zielone i ryz z kuleczkami jakimis. Nawet wporzo - dawalo rade. Pewnie wieczorem bedzie cos podobnego tylko w innych kolorach :P

Teraz czekam na zajecia. Zrobilem zadanie domowe na dzis, jeszcze tylko jedno na jutro i bedziemy dawali rade ze hej.

Czas sie zbierac. Naraaaa

środa, września 06, 2006

Nauka


Pisalem ze juz wybralem przedmioty. System wyboru jest bardzo podobny do naszego wirtualnego dziekanatu z jednym wyjatkiem.... caly jest po koreansku !!!!!!




Wybralem nastepujace przedmioty:
Telecom Business Strategy
Investment Analysis
Korean Business and Culture
Korean Language for Foreigners

Efektem tych wyborow jest to, ze mam do piatku zapieprz z przygotowywaniem projektow na zajecia. Ponizej JEDNA Z ksiazek do Telecom Business Strategy.

Pimp my bed

Dobra przyznaje sie do porazki. Pomimo utrzymywania ze potrafie spac w spiworze, po 2 nocach gdzie sie tak w niego "zaplontalem" ze nie potrafilem sie w ciemnosciach wyplatac, postanowilem kupic posciel. Jako ze luksus kosztuje musialem zaplacic 25000W (25$) za wszystko. Ale jako ze okres amortyzacji jest dlugi, wiec postanowilem przedsiewziac inwestycje. Teraz sie fajnie spi :)

Dawanie rady


Wreszcie bylem na wszystkich przedmiotach. Juz wiem czego sie bede uczyl. I juz wiem ze nie bede mial za duzo czasu na cokolwiek innego. No ale trudno, raz sie zyje, jakos sie da rade. Ale teraz nie o tym. Dalsza czesc reportazu z tego jak sie zyje w Korei. Wczoraj bylismy na Sindang Market - ogromne targowisko z jedzeniem oraz na Hwanghak-dong - wielki pchli targ. Chodzilismy i nie wierzylismy swoim oczom.





Sindang


Sindang to jeden z wiekszych marketow spozywczych. W sumie wszystko na kupie. Rybka, krabik, piesek, maka, chilli - wszystko pod jednym dachem. Ceny bardzo przystepne. Jeszcze jakby bylo wiadomo co sie kupuje to w ogole byloby super. Widzielismy wedzone psy - takie z ogonami. Ale zdjecia sie nie udalo zrobic. Jeszcze beda okazje :) Wszystko slicznie oswietlone, pelne kolorow i zycia. Widac ze przychodza tam raczej lokalni niz turysci. Wlasciwie przez cala droge minelismy tylko 1 osobe nie z Korei. Oczywiscie zdolnosci nawigacyjne pozostawialy duzo do zyczenia, ale jakos po godzinie udalo sie przez przypadek gdzies trafic.



Hwanghak-dong

Po tak udanym przejsciu przez targ postanowilem wyciagnac ekipe (Ha i Kuba i ja) na pchli targ w celu zakupienia lampy i budzika. Jak sie kogos spytalismy o droge to on sie nas spytal czy chcemy rower kupic... wiec sie nie dogadalismy - standard. Zdani na siebie poszlismy, przeszlismy to wejsice, ale potem sie zorientowalismy ze to juz za daleko.

Na pchlim targu kupilem budzik za 2000 W (2$) ktory jest totalnie beznadziejny i bipa o dziwnych porach. Ale narazie daje rade. Dzisiaj z jego pomoca obudzilem sie o 11... :p Lampy byly ale nie kupilismy. Ale bede musial. Mam wschodnie okno i drzewa przed nim, wiec jest strasznie ciemno. W sumie sie jeszcze zobaczy.

Na markecie tez mozna kupic 50-calowe TV, pralki, DVD, budziki, wiertarki, lampy, antyki, zegarki, komorki i wszystko inne co ma jakas wartosc rynkowa. Ku mojemu zaskoczeniu oni nie zabieraja tych rzeczy do domu, ale na noc zawijaja w folie i oklejaja tasma. Nikt tego w nocy nie ruszy. Super sprawa.

poniedziałek, września 04, 2006

Zwiedzanie

Odbylo sie tez zwiedzanie. Raczej przez przypadek, bo sie zgubilismy z 5 razy, ale potem jakos doszlismy gdzies i cos zobaczylismy. Dokladnie nie jestem pewien co i jak - musze poczytac. Ale fotki sa. Najciekawsze jest to, ze praktycznie cala stara zabudowa Seoulu zostala zniszczona podczas wielokrotnych atakow - to Japonczykow, to Chinczykow. Teraz w miescie stare budowle znajduja sie w samym centrum co dosyc ciekawie wyglada ze wzgledu na otoczenie przez wiezowce.



Palac ktory odwiedzilismy - Gyeongbokgung - byl najwiekszym kompleksem za dawnych czasow swietnosci jednej z dynastii. Jest ogromny - niestety w srodku jeszcze mnie nie bylo - w przyszly weekend moze uda sie byc na czas. Teraz tylko kilka fotek tak na zachete :)



Tyle zwiedzania. Czas strasznie szybko tutaj leci - non stop cos sie dzieje i gdzies jestem spozniony. Dobrze ze wzialem pluszzzza.





Seoul przez duze S

Wczoraj odkrylem ze mieszkamy w slumsach a nie w dzielnicy Seoulu. Poludniowa czesc (po drugiej stronie rzeki) jest calkowicie inna - szerokie chodniki, na ulicach Mercedesy (tylko S, SL, CLS), BMW (nikt nie schodzi ponizej 7) i te koreanskie Renault-Samsungi - TAK :)

Poza tym 4 pietrowe sklepy Gucci, Louis Vuitton, Boss, Jill Sander, Guerlain itp. Na ulicach praktycznie nikogo nie ma - wszyscy jezdza samochodami gdziekolwiek. Posrod tego wszystkiego (tak na dorzutke) - 25-40 pietrowe wiezowce, podziemne centra handlowe wielkosci 2 arkadii itp. I niemal same europejskie marki... bluza za 300$ to tak raczej normalne.

Potem wyprawa do Yongsan - najwiekszego w Azji marketu elektronicznego W POSZUKIWANIU BUDZIKA. Po 3 godzinach chodzenia tam dostalem oczoplasu - wyobrazmy sobie stadion 10 lecia (w kwestii wielkosci), dodajmy jeszcze 2 albo 3 pietra, wywalmy Rumunow, Ruskow i wstawmy tam Koreanczykow sprzedajacych najnowsze laptopy, komputery, 62-calowe telewizory, komorki itp. Budzikow nie mieli... Moglem kupic komputer z funkcja budzika, TV z budzikiem, ale samego nie bylo. Widocznie zbyt malo zaawansowane...

Zdjec niestety nie ma, bo zapomnialem aparatu. Jeszcze sie tam przejade.

sobota, września 02, 2006

Jedzenie



Jem na miescie. Paleczki sa okropne bo sa metalowe i nie sa okragle ale jakies takie plaskie. Mecze sie wiecej niz udaje mi sie zjesc. Na szczescie maja tez konkretne lyzki wiec w momentach desperacji wpieprzam wszystko lyzka.

Jedzenie jest pyszne. Roznorodne, ale prawie zawsze ostre ze ojeeeaaaa. Nie przeszkadza mi to jakos strasznie. Kimchi, Babimpap, Pulgogi, Mul Naengmyon - fajne fajne i nawet wiem co jest co.

Narazie nie doswiadczylem akcji w stylu Indyjskim ... chociaz dzisiaj troche mialem stracha :P - jedlismy tak calkowicie na ulicy. Sie zobaczy co bedzie dalej. Ide wyjac pranie, bo jest 3:07 - pralka powiedziala ze skonczy prac o 2:54.