piątek, kwietnia 20, 2007

Milosc

Jamlasica mi przypomnial ze lepiej kochac i w szkielet sie zamienic niz nigdy w sila milosci nie wpasc. Swieta prawda.


Wielki belt

어제 먹고 죽었으니까 오늘 배가 안좋아요...

휘열이랑 달은 친구 만나고 술을 마셨어요. 카이스트부터 이메일을
보내니까 기분이 아주 나빴어요. 그래서 저는 소맥 혼자 마셨어요.

오늘은 많이 토했어요 그리고 못 먹었어요.

Topilem smutki w alhoholu wczoraj. I tak je zatopilem ze dzisiaj moj organizm funkcjonowal na zasadzie:

"oddaje tobie co zawieram w sobie"

Jest 22.48 i uwazam to za sukces ze wypilem herbate - I ZOSTALA we mnie!!!!

Fak

No i sie stao. Wszystko bylo przygotowane - listy, testy, papiurki I CO?

I CHUJ!

Wlasnie dostalem maila z administracji ze postanowili nie rekrutowac i sie im troche zapomnialo o tym. Tak wiec wielka mobilizacja po obu stronach globu zakonczyla sie tak szybko jak sie zaczela. Tym sposobem oficjalnie wracam do Polski!

wtorek, kwietnia 17, 2007

Listy rekomendacyjne

Sa 2! Wiec walczymy dalej.

Teraz jedynie trzeba do administracji sobie przedzwonic i sie zapytac czy jeszcze w jakiejs sprawie beda marudzic i bedzie wporzo.

Wlasnie siedze na zajeciach. Na szczescie mozna przynosic laptopy, wiec mozna miec obecnosc i kompletnie nie sluchac co sie dzieje. Powoli wyksztalcilem zmysl sluchania tego co mowia i czytania artykylow w gazetach. Tak wiec daje rade jakos ogarniac wszytko.

Psieeeeerwa, ide na kawkie :)

poniedziałek, kwietnia 16, 2007

TEPS

Przyszly wyniki z TEPSa - testu znajomosci jezyka angielskiego, na ktorym jak sie kogos cos pytalem po angielsku, mowili mi ze nie rozumieja.

931/990 wiec chyba jakos dam rade w tej Korei pod wzgledem jezyka :P

Teraz reszta dokumentow do zebrania i w przyszlym tygodniu fruuu UPSem z pomoca Misia ktory nad wszystkim czuwa w Polsce.

Back to the futures III

Trzy dni spedzilem uzalajac sie nad soba ze mam egzamin z kontraktow Futures. I juz po egzaminie. Teraz bede sie 3 dni uzalal ze tak mi cianko poszlo. Heh chyba za bardzo sie rozpuscilem wspanialymi ocenami z zeszlego semestru. Jeszcze zostaly 2 inne egzaminy, wiec bedzie mnie troche mniej niz zwykle.

Troche chyba bede sie rozpieprzal. Bo tak trzeba po egzaminie.

środa, kwietnia 11, 2007

Wiosna


Zaczela sie wiosna. Widzialem nawet jednego motylka!


Swiateczny poranek

Obudzilem sie na podlodze - na tym samym skrawku dywanu ktory sobie wieczorem upolowalem. Obok mnie lekko pochrapujacy Koreanczyk - dywan byl 2-osobowy a widocznie w nocy nie bronilem jakos szczegolnie swojego terytorium.

Goscie, tak jak alkohol z mojego organizmu, zaczeli sie powoli ulatniac. Czas wstawac.

"Moge sie wykapac?"
"응"

I wszystko bylo jasne. Woda byla ziiiiiiimna, ziiimna i bardzo malo twarda. Na placu boju zostala Marine, Fiyol i ja. Czas sprzatac.

Zlokalizowalismy odkurzacz, znieslismy reszte naczyn do kuchni DINGGGGGGG - kawa sie zaparzyla - czas na przerwe na balkonie.

Po przerwie wrocilismy do pracy ... ... ... bita smietana w lodowce przypomnialo sie MAcusiowi!!! Przeeeerwa!!!!

Potem znalalzly sie truskawki i cukier - czas na balkonik :)

W sumie sprzatanie zajeloby z 2 godziny, ale na skutek psieeerw zrobilo sie 5 godzin.

Nastepnie byla wycieczka:





Sobotnie gotowanie

Swieta swieta i juz po swietach. W sobote Fiyol przekonal rodzicow ze bardzo chca jechac w gory i udostepnil swoj dom do naszej dyspozycji. Wieeeec w skladzie:

MAciek - Finance & Party Logistics + obieranie ziemniakow
Tomek - Planning & Operations + gotowanie jajek
Raphi - Supplies & Coordination + krojenie warzywek i wkurzanie sie ze podjadam
Petteri - Supplies & Coordination + spanie i mega ilosc nalesnikow
Fiyol - Venue + mieszanie mieska ze smierdzacymi skladnikami

Ruszylismy do boju. Zaczelo sie od obsuwy bo niektorzy zapili dzien wczesniej i sie nie ogarneli na czas. Supermarket (analiza rynku i budzetowanie), targowisko (supply chain management), supermarket (wiecej i taniej). Potem odebralismy Tomka - ja strategicznie wysiadlem i poszedlem dokonczyc zakupy - zeby nie dostac po lbie ze sie spoznilismy 50 minut i jazda.



Jak to ladnie mrozooo opisal na swoim blogu - gotowanie 6,5h, konsumpcja 5... my dalismy rade troche dluzej - konsumpcja 8,5. Bylo nawet winko o 5 rano z najbardziej wytrzymalymi.

Byl tez grilek...


... spanie ...


... i znecanie sie nad spiacymi :)

Smog

Jak sie czujesz? ... Nie wiem, jeszcze do mnie nie dotarlo. Nie ma to jak sie obudzic rano i poczuc sie tak beznadziejnie ze bardziej sie nie da.

W moim przypadku zdarza sie to dosyc czesto przez zanieczyszczenia wiszace w powietrzu. Jeszcze jak to zolte paskudne przyleci z Chin to nie ma przepros - dzien do wykreslenia, Maciek umiera.



Tak bylo w sobote ale nie bylo innej opcji jak wziac sie do roboty - trzeba koordynowac zakupy, gotujacych, gosci, wlasciciela domu :) Szychta zaczela sie o 11...

piątek, kwietnia 06, 2007

얼굴이 안 좋아요.

P: Ale dzisiaj zle wygladasz... ile piles?
O: Nie pamietam :P

Tak dzisiaj wyglada wiekszosc rozmow jakie przeprowadzaja ze mna Koreanczycy. Zreszta miedzynarodowa ekipa wyglada tez jak duchy :P Wszystkiego najlepszego Petteri.

czwartek, kwietnia 05, 2007

피우면 안 돼요

Czyli zakaz palenia....

W Korei jest rownouprawnienie. Rownouprawnienie mezczyzny.

Wczoraj spotkalem sie z Junem i Jong - para z Kyunghee University. Jako ze zarzadzilismy przerwe (na ktorej oni ida sobie zapalic, a ja jak zwykle "rzne gupa") udalismy sie do palarni. Tam spotkalismy znajomych Juna. Stoimy, rozmawiamy i nagle zauwazylem ze Jong nie pali (pomimo ze tak sie tego wczesniej domagala). No wiec sie spytalem dlaczego nie zapalila sobie skoro tak chciala. I to byl blad. Bo sie wydalo. Nastepne 30 minut przepraszalem bo kompletnie nie wiedzialem o co chodzi - nagle oboje zrobili sie jacys zaklopotani, troche smutni, innymi slowy dziwni.

Sie okazuje sie: gdy chlopak ma dziewczyne ktora pali jest to niemal nie do zaakceptowania przez wiekszosc ludzi. BO JAKTO ONA MOZE PALIC!!! To nie jest slodkie, jak to dziewczyna moze palic, ona bedzie rodzic dziecko! Tak nie wolno.

Wiec dziewczyny popalaja po kryjomu. Zreszta tak samo jak jedza bulki ktore maja schowane w torbie. Hehe bylismy na jedzeniu z Fiyolem, kolo nas siedzial chlopak z dziewczyna. Ona cos podlubala w jedzeniu po czym powiedziala ze juz nie moze bo sie najadla. Chlopak po pewnym czasie poszedl do toalety, a ona wyciagnela wielgasnego sandwicha ze swojej torebki i szybciutko sie dozywiala. Dziwny ten kraj.

wtorek, kwietnia 03, 2007

2,5 miesiaca

Bosh, jeszcze tylko zostalo 2.5 miesiaca do wyjazdu stad... nieeeeeee. Ja nie chcem. Dzisiaj zadzwonilem do Polski do szkoly i pierwsze co sie dowiedzialem to to ze sie nie da i ze pani jest obrazona ze dzwonie, no bo jakto mozna dzwonic a nie przyjsc osobiscie. NO WIEC MOZNA!

Zawsze jak mowie "Ja bym bardzo chetnie przyszedl do Panstwa, problem w tym ze dzwonie wlasnie z Seulu w Korei Poludniowej i troche mi nie po drodze na Raclawicka..." moj rozmowca jest tak zdziwiony ze wiecej nie pyta :)

Ile wytrzymam w Polsce? Hmmm nie wiem. Oby 2 miesiace :) Potem bedzie latwiej...

Jakos nie moze dotrzec do mnie ze tak niedawno siedzialem w tym samolocie z fryzura jakby mi ktos krzywde zrobil i poznawalem pierwsze przedstawicielki koreanskiego spoleczenstwa.

poniedziałek, kwietnia 02, 2007

Normalnosc

Wstajesz o 7 rano, idziesz spac o 4 rano. I wcale nie byles na imprezie... Koreanska rzeczywistosc.

niedziela, kwietnia 01, 2007

Ganianina

Dzisiaj sie duzo dzialo. Duzo za duzo i nie udalo sie wszystkiego zrobic... M.in. zaliczylem dzisiaj egzamin z angielskiego, na ktorym czesc ludzi nie poslugiwala sie w ogole jezykiem angielskim, krzyczalem na ulicy, bylem na wystawie Andiego Warhola, zjadlem 3 posilki, rozwiazalem 2 case'y i nauczylem sie do quizu oraz przygotowalem zadanie domowe dla mojego ucznia :)

I przypomnialo mi sie ze zrobily mi sie kiedys jakies 2 zdjecia ktore mi sie podobaly. A jako ze jest 3.27 warto cos napisac :)




Nic jakiegos fenomenalnego - ale kolorki ladne i co najwazniejsze - bez retuszu :) Wlasciwie dobrym aparatem to i malpa moze zrobic ladne zdjecie. :)